W ogniu pytań – za nami przedwyborcza debata „Nowości”


W debacie udział wzięli reprezentanci sześciu zarejestrowanych w Toruniu komitetów wyborczych. Od lewej: Maciej Cichowicz (CzM), Zbigniew Fiderewicz (CzG), Bartłomiej Jóźwiak (PO), Jacek Kowalski (PiS), Tomasz Kruszyński (SLD), Arkadiusz Osiński (KNP)
Autor: Sławomir Kowalski

Drażliwe, niewygodne pytania, gorzkie słowa i twarde zarzuty – wczorajsza konfrontacja kandydatów do Rady Miasta to pierwsza tak poważna wymiana politycznych ciosów w Toruniu przed 16 listopada.
Ringiem dla pojedynkujących się była wypełniona Sala Wielka Dworu Artusa. W „narożnikach” reprezentanci 6 komitetów wyborczych. Na widowni ich kibice, jak i niezależni sympatycy tego „sportu”. Na początek pojedynku kandydaci odpowiadali m.in., jak powinna wyglądać polityka władz Torunia w nowej perspektywie finansowania unijnego. Stawiać na wielkie inwestycje czy zabiegać o zmniejszenie zadłużenia?

– Finanse miasta mają się dobrze i są pod kontrolą. Zadłużenie maleje, trzeba się rozwijać – mówił wiceprezydent Zbigniew Fiderewicz (Czas Gospodarzy).
Debata kandydatów do rady miasta

– Trzeba położyć większy nacisk na projekty miękkie, związane z inwestowaniem w człowieka, m.in. miejsca rekreacji – uzupełniał radny Jacek Kowalski (PiS).
– Inwestowanie powinno wyglądać tak jak do tej pory – mówił radny Tomasz Kruszyński (SLD) i zwracał uwagę na cele, na które Unia Europejska chętnie będzie przeznaczać pieniądze.

Radny Bartłomiej Jóźwiak (PO) zauważył z kolei, że należy inwestować w te projekty, które później przyniosą dochody.

– Jeśli przez ostatnie lata nie udało się stworzyć mechanizmów, które pozwoliłyby tworzyć miejsca pracy, to obawiam się, że przy obecnym zadłużeniu ta szansa została zaprzepaszczona – komentował Arkadiusz Osiński (Kongres Nowej Prawicy).

– Toruń się nie rozwija, a zwija – wtórował radny Maciej Cichowicz (Czas Mieszkańców). – Wydatki, które poczyniła obecna ekipa, ograniczają realizację kolejnych pomysłów.

W kolejnej rundzie pretendenci trzymali gardę, a publiczność zadawała pytania. Następnie to kandydaci mieli okazję zadawać pytania konkurentom. Kto wyszedł z nich zwycięsko, a kto długo będzie musiał dochodzić do siebie? Relacja z debaty w piątkowych „Nowościach”.

Bartłomiej Jóźwiak: Postawmy na Wisłę i kulturę

Zabrałem głos w akcji Gazety Wyborczej dotyczącej wizji Torunia. Poniżej zamieszczam tekst z GW z 10.X dotyczący moich pomysłów na Toruń:

Praca kluczowa

Najważniejszym zagadnieniem nadchodzących lat będzie zapewnienie pracy dla mieszkańców. Co roku tracimy opuszczających miasto najzdolniejszych absolwentów toruńskich uczelni, którzy mogliby pracować i współtworzyć nowoczesny i dobrze prosperujący Toruń. Konieczne jest zarówno przyciąganie inwestorów poprzez uzbrajanie terenów inwestycyjnych (także w nowoczesną infrastrukturę światłowodową) i aktywne działania promocyjne, jak i ścisła współpraca z pracodawcami, uczelniami i agencjami wspierającymi rozwój przemysłu. Bliskość autostrady jest wciąż atutem niedostatecznie wykorzystywanym przez Toruń. Przyciągając inwestycje zarówno z sektora usług dla biznesu, jak i nowoczesnej produkcji, zapewnimy pracę mieszkańcom Torunia oraz stworzymy sieć powiązań, które będą nakręcały dalszy rozwój przedsiębiorstw, uczelni i całego miasta. Rozwiązując problem zatrudnienia, pozyskamy środki na realizację pozostałych zadań.

Kultura jako biznes

Potrzebujemy sprawnego zarządzania w kulturze. Wybudowane sale trzeba ogrzewać, oświetlać, zabezpieczać tak samo, gdy przychodzi na nie średnio tysiąc osób rocznie, jak i 50 tys. Dlatego kluczowe dla finansów tych instytucji i całego miasta będzie optymalne wykorzystanie istniejących obiektów. Wymagać to będzie dużej sprawności organizacyjnej oraz nakładów na stworzenie naprawdę zauważalnych imprez przyciągających widownię spoza Torunia, która będzie w stanie nakręcać gospodarczo miasto. Model prowadzenia biznesu opartego na kulturze wymaga jednak czegoś więcej. Dlatego musimy spojrzeć na toruńską kulturę jak na element gospodarki. To pozwoli nam łatwiej zrozumieć konieczność stopniowej „prywatyzacji” kultury. Sztandarowe imprezy organizowane przez miasto to doskonały magnes na kulturalnych turystów, ale by kultura naprawdę mogła stać się trwałym i znaczącym elementem wpływającym na rozwój Torunia, musi stawać się coraz bardziej niezależna i rosnąć dzięki temu w siłę. Formuła konkursów jest najbardziej przejrzystym sposobem dofinansowania wszelakich imprez i wydarzeń. Dodatkowo pozwala rozwijać się tej prawdziwej, a nie zadekretowanej kulturze. Dzięki rozbudowie trybu konkursowego podniesiemy jej poziom i zapewnimy finansowanie.

Do tego należy jednakże dołożyć co najmniej tyle samo środków na promocję Torunia i odbywających się w nim imprez. W długofalowej perspektywie dzięki „kulturalnym turystom”, pozostawiającym pieniądze w toruńskich hotelach, restauracjach, pubach, muzeach, teatrach czy na koncertach, torunianie będą mogli prosperować, a nasza kultura – kwitnąć.

Wisła to szansa

Wisła jest naszym ogromnym atutem. Dlaczego nie możemy popłynąć tramwajem wodnym do Włocławka, Bydgoszczy lub dalej aż do Gdańska czy Warszawy? Dlaczego tą drogą nie przybywają do nas turyści? Potrzeba śmiałych działań dla ożywienia obydwu brzegów rzeki. Kępa Bazarowa to doskonałe miejsce na koncerty i rodzinne pikniki. Bulwar Filadelfijski to z kolei szansa na zwrócenie się całego miasta twarzą do rzeki. Przystanie dla kajaków, kawiarnie, leżaki, baseny sprawią, że Toruń będzie bardziej atrakcyjny zarówno dla mieszkańców, jak i turystów. Warto też rozpocząć dialog z PKP na temat dostosowania i udostępnienia mostu kolejowego dla ruchu pieszego i rowerowego tak, by powstała piękna trasa obejmująca most drogowy, Kępę Bazarową, most kolejowy i Bulwar Filadelfijski. Przyjazną mieszkańcom przestrzeń można rozciągnąć w obydwu kierunkach: parku na Bydgoskim Przedmieściu oraz lasku przy Skarpie. Wówczas powstanie unikalny toruński trakt wiślany łączący duże osiedla z atrakcyjną przestrzenią rekreacyjną.

O toruńskiej kulturze słów kilka

Kończy się kadencja obecnej Rady Miasta. Kończy się również praca w komisjach Rady.
Jako Przewodniczący Komisji Kultury Promocji i Turystyki chciałbym podzielić sie swoimi przemyśleniami na temat funkcjonowania szeroko pojmowanej toruńskiej kultury.

KULTURA ELEMENTEM TORUŃSKIEJ GOSPODARKI

Toruń ma już Strategię Rozwoju Kultury do 2020 roku! Mamy także okres spowolnienia gospodarczego na Świecie i w Europie, finansowe problemy dużo inwestującego miasta i napięty miejski budżet… Na to nakłada się realizacja wielkich inwestycji w obiekty kulturalne. W Toruniu od kilku lat działa CSW, szkoła muzyczna ma swoją salę koncertową, UMK rozbudowało Odnowę, wkrótce ma powstać sala koncertowa na Jordankach… Wielkie koncerty odbywają się także na Motoarenie. Funkcjonują dotychczasowe instytucje: Baj Pomorski, Dwór Artusa…. Toruń ma duże ambicje oraz 200tys mieszkańców a według danych statystycznych przeciętny Polak wydaje na bilety do teatru, kina, muzeum lub na koncerty 20zł rocznie…

Co z tego wszystkiego wynika? Otóż jeden podstawowy fakt: Aby zapełnić i utrzymać nasze wspaniałe obiekty musimy przyciągać widzów spoza naszego miasta. Jak to osiągnąć? Pierwszy pomysł jaki przychodzi do głowy wydaje się być prosty: Robić dobre, ciekawe imprezy bo tylko takie mają szansę ściągnąć do nas szerszą publiczność. Tak więc nadszedł czas tworzenia treści, którą będziemy mogli wypełnić ściany sal koncertowych, teatrów i muzeów. To oczywiście wymaga odpowiednich nakładów na kulturę i to w okresie kryzysu gospodarczego, ale czy stać nas na to żeby te obiekty świeciły pustkami?

Wydaje się że nie ponieważ sale trzeba ogrzewać, oświetlać, zabezpieczać tak samo czy przychodzi na nie średnio 1tysiąc osób rocznie czy 10tys… Tak się jakoś składa że w razie finansowych problemów najszybciej i najłatwiej jest obciąć wydatki właśnie na kulturę. A co gdyby postąpić odwrotnie? W trudnych czasach zainwestować w naprawdę duże, zauważalne w kraju a może i w Europie imprezy i wydarzenia? Niemożliwe! To się nie uda!. W kryzysie? Nikt tak nie postępuje. Trzeba poczekać na lepsze czasy…

Czy aby na pewno?

W trudnym okresie powojennym, w 1947 roku w czasie gdy Europa powoli podnosiła się ze zniszczeń i gospodarczej zapaści w stolicy Szkocji Edynburgu podjęto decyzję o zorganizowaniu międzynarodowego festiwalu… Szaleństwo? Ekstrawagancja? Nie. Dokładnie przemyślana decyzja. Dzięki konsekwencji i przezwyciężeniu trudności dziś do niespełna 0,5mln Edynburga przyjeżdża co roku ponad milion osób. Dzięki nim prosperują hotele, puby, restauracja, muzea, teatry. Tysiące osób mają pracę dzięki organizacji festiwalu. Czy będziemy potrafili powtórzyć ten sukces? Jak to zrobić?

Często najlepsze są najbardziej proste rozwiązania. Ile razy spotkaliśmy się z artystami, działaczami kultury narzekającymi na brak funduszy…? A gdyby tak spróbować zarządzać toruńską kulturą jak prywatną firmą?

W Toruniu odbywa się naprawdę wiele ciekawych wydarzeń kulturalnych. Mamy ponad 20 festiwali w roku! Dodatkowo imprezy zyskują na uroku dzięki turystycznym walorom naszego miasta. Większość studentów Ekonomii przeprowadzając analizę SWOT dojdzie do wniosku że nasze mocne strony i szanse dla prowadzenia z sukcesem biznesu opartego na kulturze są ogromne! Grzechem byłoby z tego nie skorzystać! Dlatego musimy spojrzeć na toruńską kulturę jak na element gospodarki… Hola! Hola! Jak tak można!? Przecież kultura musi być niezależna – powie wielu działaczy i artystów…
Oczywiście że tak! Dlatego proponuję dwa proste rozwiązania:

Oddajmy kulturę ludziom…. Artystom, działaczom… Formuła konkursów jest najbardziej przejrzystym sposobem dofinansowania wszelakich imprez i wydarzeń. Dodatkowo pozwala rozwijać się tej prawdziwej a nie zadekretowanej kulturze. No ale miało być przecież biznesowo… Tak! Kulturę trzeba dofinansowywać bo to się najzwyczajniej w świecie opłaca. Dzięki trybowi konkursowemu podniesiemy jej poziom i zapewnimy finansowanie.

Do tego należy jednakże dołożyć co najmniej tyle samo środków na promocję Torunia i odbywających się w nim imprez. W długofalowej perspektywie tylko dzięki kulturalnym turystom pozostawiającym w toruńskich hotelach, restauracjach, muzeach, teatrach, na koncertach… pieniądzom Torunianie będą mogli prosperować a nasza kultura będzie mogła kwitnąć.